Niestety skończyło sie to dobre i trzeba wracac :) Pobyt w Łebie mogę zaliczy do udanych. Pogoda na szczęcie nas nie zawiodła, tak jak w zeszłym roku, a i miasteczko cudowne. Kapsel oczywicie szalał w morzu. Juz pierwszego dnia pobytu dał nurka do wody i oczywicie był cały mokry, bo był w ubraniu. Troszkę się poopalalimy, niestety spaliłam sobie troszke plecy i teraz schodzi naskórek :(
Wybralismy się trzeciego dnia na wycieczkę rowerową na wydmy. Normalnie cud. Czułam się jakbym był w jakim Egipcie. Co nadzwyczajnego.
Odwiedzilimy również rodzinkę przebywającą na wczasach w Jastarni i oczywicie w drodze powrotnej zachaczylimy obowiązkowo do Gdańska. Cudowne miasto.
Szkoda, że ten czas tak szybko zleciał :( ale za rok zwów tam wrócimy!!!
A tu kąpiel w morzu o zachodzie slońca
i już po nurku w wodzie =)
Maly plażowicz
Zabawa w piasku
nasz przystojniaczek
A to nasza ekipa - no oprócz mnie bo ktos musial zrobic zdjęcie
Kurs na największe fale
Maly Robinson Crusoe
Wieczorem z mężusiem
Ania i Gosia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz